Zmiana w życiu osobistym często zaczyna się od zmiany życia zawodowego
Mateusz to ambitny młody człowiek z sukcesami zawodowymi. Spełnił marzenie o byciu inżynierem budownictwa, jednak brakowało mu możliwości połączenia biznesu z pasją i samorozwojem. W końcu podjął decyzję o wielkich zmianach na swojej ścieżce zawodowej i współpracy z Xtreme Fitness. Jego historia to prawdziwa inspiracja dla każdego, kto pragnie stawić czoła nowemu wyzwaniu i zmienić swoje życie na lepsze.
Podczas niedawnego zebrania Franczyzobiorców w Tarnowie, mieliśmy okazję przeprowadzić z nim wywiad, którym chcielibyśmy podzielić się z Tobą.
Ambitny inżynier z małego miasteczka, który zawsze chciał więcej.
Mój tata całe życie pracował na budowach w Polsce i za granicą. Zawsze powracał taki temat, że jestem z małej miejscowości. Zawsze się tak patrzyło, że kierownik budowy to jest taka osoba, która dobrze zarabia, dobrze wygląda, ma fajne stanowisko, więc poszedłem do technikum budowlanego, potem na Politechnikę Krakowską, no i dopiąłem swego – pracowałem 4 lata jako inżynier budowy, jeździłem po całej Polsce, budowaliśmy linie wysokiego napięcia. Wiedziałem, że jako inżynier mam dużo na swojej głowie. Tak sobie myślałem, że stać mnie na więcej. Nie dokładając dużo pracy, jestem w stanie prowadzić coś swojego i chciałem się sprawdzić, to był mój cel. Czy ja też dam radę? Czy ja też potrafię to robić? – opowiadał Mateusz.
Czując brak czasu dla siebie i przestrzeni do rozwoju osobistego — potrzebował zmian.
Cały czas gdzieś tam po Polsce podróżowałem, więc nie było za bardzo czasu dla siebie. To było dla mnie uciążliwe. W budownictwie ciężko jest zagrzać miejsce w jednej lokalizacji. Nie było czasu żyć tak naprawdę. Też miałem taki epizod w biurze budowy: ktoś się pyta jaką książkę ostatnio czytałeś? Kurde jaką? Kiedy? Kiedy?! Mój cały czas wypełniała praca i to też mnie bolało, że robię to, co muszę. Teoretycznie tego chcę i to lubię, natomiast nie mam czasu na nic innego, ani na życie, ani na rozwój osobisty – dodał.
Rozwój osobisty
Później, po tej pracy, wyjechaliśmy z dziewczyną za granicę i tam byliśmy kilka lat. Wtedy był taki okres mojego największego zainteresowania rozwojem osobistym. Rozwój, samodyscyplina, edukacja finansowa. Moja historia z Xtreme zaczęła się od zainteresowania rozwojem osobistym. Znalazłem na YouTube kanał „Sport i Biznes” Łukasza Dojki. Później on zmienił nazwę na Biznesmania. Śledziłem wszystkie odcinki po kolei, szukałem tego, co mnie interesuje i znalazłem wszystko, bo na tym kanale jest temat takiej edukacji finansowej, nieruchomości, biznesu, rozwoju osobistego, samodyscypliny. Dłuższy czas śledziłem Łukasza Dojkę, jako osobę — Instagram, Facebook, wszystkie relacje, co się dzieje, jak motywuje. Fajnie do mnie to trafiało. Identyfikowałem się z tymi tematami, o których tam mówił – zdradza Mateusz.
Uzmysłowił sobie, że niektórych rzeczy nie musiał się uczyć, tylko myślał: „ja to mam!”. Nie musiał motywować się do działania ani do pracy. Nie potrzebował dodatkowych bodźców. Chciał sprawdzić, jakie są wymagania, aby wejść we franczyzę Xtreme. Zapisał się na webinar i uczestniczył w nim – nawet dwa razy!
Jeżeli Ty również chcesz zmienić swoje życie, weź udział w bezpłatnym webinarze informacyjnym Xtreme Fitness Gyms.
Zalety i wady franczyzy
Czy franczyza ma więcej plusów, czy minusów?
Zależy jak na to patrzeć. Doświadczyłem, że w pracy na etacie istnieje sufit. Jesteś dobrym pracownikiem, jakiś awans, może jakaś premia, może i lepsze stanowisko, ale nie mogłem w pełni rozwinąć skrzydeł. Jestem we franczyzie Xtreme, co daje mojemu klubowi rozpoznawalność. Xtreme Fitness to lider na rynku i na ten moment także największa sieć. Budzi zaufanie wśród klientów – mówi.
Franczyza zapewnia gotowe, wypracowane schematy, procesy, procedury, podręcznik operacyjny, wsparcie specjalistów na każdym etapie. Takiej oferty karnetów nie posiada żadna inna sieć. Bardzo bogaty pakiet dla Klubowiczów, trenerów personalnych. Aplikacja mobilna z gotowymi planami treningowymi, również platforma VOD. Główny „minus” jest taki, że nie tworzę czegoś swojego, tylko pod marką Xtreme. Natomiast ja wiem, czy to jest do końca minus? Zależy jak na to patrzeć. Od dłuższego czasu obserwuję sieć i Łukasza Dojkę, więc dla mnie jest to plus i takie bardziej spełnienie marzeń, że mogę być częścią sieci i współpracować z takimi osobami – podsumowuje franczyzobiorca.
Uważasz historię Mateusza za inspirującą? Chcesz sprawdzić swoje siły w prowadzeniu biznesu? Dowiedz się więcej o naszym modelu franczyzowym.